Przejdź do głównej zawartości

M. Roffey "Biała kobieta na zielonym rowerze"


Wyd. Nasza Księgarnia, 2011
Ilość stron: 419
Tłumaczenie : Anna Studniarek


      Długo zastanawiałam się, jak opisać tę książkę... Sięgając po opowieść dziejącą się na tropikalnej wyspie miałam nadzieję na lekką, wakacyjną historię, odrobinę słońca wbrew kapryśnemu latu za oknem. Powiem tyle: to na pewno nie jest lekka książka... Specyficzna, frapująca, zaprzątająca myśli. Powieść, która zakończenie ma... na początku.
        Sabine i George'a Harwoodów poznajemy u schyłku ich życia, parę staruszków z półwiecznym stażem małżeńskim. Od dziesiątków lat mieszkają oni na Trynidadzie i to właśnie miejsce odcisnęło trwałe piętno na ich związku. W pierwszej części powieści narracja toczy się dwutorowo, naprzemiennie z perspektywy męża i żony. George od pierwszych dni uwielbia wyspę, jest nią zafascynowany, wręcz obezwładniony, Sabine z kolei wyspy nienawidzi, trwa jednak u boku męża. Mimo ogromnej miłości lata psychicznej męki spowodowały oddalenie się pary od siebie. George jednak zupełnie nie zdaje sobie sprawy z tego stanu rzeczy... do czasu. Pewnego dnia przypadkiem odnajduje kartony pełne listów autorstwa Sabine, listów nigdy nie wysłanych, których adresatem był Eric Williams. Ich treść wstrząsa mężczyzną... Nie, nie zdradzę Wam więcej, sięgnijcie sami po tę historię.
       Kolejnym bohaterem książki, tak często wybijającym się na pierwszy plan jest... Trynidad! Wyspa przywodząca na myśl piękną kobietę o bujnych kształtach, kusicielkę wabiącą swą urodą, niebezpieczną uwodzicielkę... Magnetycznie wręcz przyciąga ona George'a, Sabine z kolei osacza i napawa lękiem. Mieszkańcy Trynidadu stanowią wybuchową mieszankę, imigranci z Europy, Azji, potomkowie dawnych plantatorów, czarnoskórzy potomkowie niewolników z ich specyficznym językiem i podejściem do życia. Często miałam wrażenie, iż para naszych bohaterów jest tylko tłem dla ukazania pulsującej życiem wyspy.
    Choć początkowo nie mogłam przekonać się do specyficznego sposobu opowiadania, szczególnie w pierwszej części książki, kolejne pochłaniałam już bez tchu. Monique Roffey udało się stworzyć historię inną niż większość dostępnych na rynku powieści, historię dla wymagającego czytelnika.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bookieterka "w gościach"

      Kochani, "wystąpiłam" gościnnie na blogu Karoliny- Książki dobre jak czekolada :) jeśli macie ochotę zajrzeć, poniżej znajdziecie link. Moje świąteczne polecajki znajdziecie pod pierwszym wpisem 😊 mam nadzieję, że Wam się spodoba ❤️ http://www.ksiazkidobrejakczekolada.pl/2019/11/czytelnicy-polecaja-swiateczne-ksiazki13.html?m=1

A. P. Fiedler "Maluchem przez Afrykę"

Wyd. Muza SA, 2016 Ilość stron : 380       Po ciężkich tematach z "Białej gorączki", dziś pora na dużo bardziej optymistyczną, słoneczną pozycję. Podróż po bezdrożach Czarnego Lądu jest nie lada wyzwaniem i przygodą. Wyobraźmy sobie jednak taką podróż za kierownicą małego fiata! To dopiero wyczyn! A dokonał go autor naszej dzisiejszej książki.        Arkady Paweł Fiedler to wnuk znanego podróżnika Arkadego Fiedlera. A takie nazwisko zobowiązuje, więc pewnego dnia nasz autor również poczuł zew przygody. Postanowił podążyć śladami dziadka - do Afryki, jednak w odróżnieniu od niego, zaplanował trasę wiodącą wschodnim krańcem kontynentu. "Maluchem przez Afrykę" to chronologiczny zapis zarówno podróży jak i przygotowań do niej. Ta optymistyczna opowieść o radościach i trudach pokonywanych dzień za dniem odcinków napisana jest dość prostym językiem. Nie znajdziemy tu wyszukanej narracji, znajdziemy za to szczere emocje, pot, kurz i obolałe mięśni...

J. Steinbeck "Grona gniewu"

Wyd. Prószyński i S-ka, 2012 Ilość stron: 670 Tłumaczenie: Alfred Liebfeld       Book morning mole książkowe 🍁 Na pewno nie zaskoczę Was tym, że lubię powieści Steinbecka 😉 Do tej pory pierwsze miejsce na podium zajmowało opowiadanie "Myszy i ludzie". Ku mojemu zaskoczeniu "Grona gniewu" zastąpiły je na nim bezapelacyjnie! Choć to niezłe, bo prawie 700 stronicowe tomiszcze, czyta się błyskawicznie. Niestety kac książkowy już tak błyskawicznie nie mija...       John złamał mi serducho na milion kawałków... "Grona gniewu" to historia rodziny Joadów, drobnych rolników z Oklahomy, którzy na skutek rządowych działań stracili ziemię i zostali zmuszeni do długiej podróży do Kalifornii, gdzie rzekomo praca i pieniądze leżą na ulicy. Joadowie to jedna z dziesiątek tysięcy rodzin w takiej sytuacji. Wyobraźcie sobie teraz, że nagle większość populacji stanu zaczyna migrować spotykając się z jawną wrogością wszelkich napotkanych po drodze ludzi.   ...

M. Wasielewski "Jutro przypłynie królowa"

Wyd. Czarne, 2013 Ilość stron : 164      Krótki reportaż, teoretycznie na jeden wieczór. A w praktyce... trawiłam go przez kilka dni, naprawdę mocna rzecz...      Jest na Pacyfiku taka mała wysepka, niegdyś bezludna, wyspeka pełna życia, wręcz kipiąca roślinnością. Po buncie na pokładzie statku "Bounty " osiedliło się na niej kilku marynarzy wraz z kobietami z Tahiti. Dzisiejsi mieszkańcy (ok 50 osób) to potomkowie pierwszych osadników. Żyją we wspólnocie, którą zwą komuną.  Każdy wyspiarz jest ważny, ma swoje zadania do wykonania, dba o wspólne dobro. Ludzie ci żyją praktycznie odcięci od świata zewnętrznego, bo cóż to jest za kontakt ze światem, gdy statek zawija w okolice wyspy co kilka miesięcy? Poza tymi rzadkimi przypadkami nie sposób dostrzec żadnej jednostki na bezkresie oceanu. W takim położeniu jest się zdanym jedynie na współmieszkańców.       Świat postrzega Pitcairn jako raj na ziemi. Nie ma tam przestępczości, n...

A. Owczarski "Droga 66. Droga Matka"

Wyd. Edipresse, 2019 Ilość stron: 232       Book morning ❄️ Mam dziś dla Was kolejną książkową propozycję, jest to świeżynka z tego roku, ale w ogóle o niej nie słyszałam.       Artur Owczarski wybrał się w podróż najsłynniejszą chyba drogą na świecie, czyli amerykańską Road 66. Trasa ta startuje w Chicago i prowadzi nad Ocean Spokojny, do Kalifornii - Los Angeles i Santa Monica. Krótki rys historyczny zamieszczony przez autora okazał się doskonałym uzupełnieniem czytanych przeze mnie ostatnio " Gron gniewu ".       Owczarski odbył swoją podróż w zeszłym roku, dlatego też wszelkie zawarte w tekście informacje są stosunkowo świeże. A co do samej książki, to wydana jest przecudownie! Zawiera tak dużo zdjęć, że można ją podciągnąć pod kategorię albumu, tym samym moje wieczne marudzenie o zbyt małą ilość zdjęć w książkach podróżniczych zostało zaspokojone 😍 Siłą rzeczy, gdy fotografie zajmują tak dużo miejsca, tekstu jest stosunkowo ...